Jako młoda mama i kobieta pracująca każdego dnia robię wszystko, aby dać Mii z siebie jak najwięcej. Stąd, oprócz codziennych czułości, spacerów, wspólnych zabaw czy rozwijających ćwiczeń zaczęłam szukać w Internecie eventów skierowanych do mam i ich pociech.
O informacje nie było trudno. Wyszukałam wiele inicjatyw, jakie oferują prywatne firmy, osoby lub miasto: wspólne pogadanki przy filiżance kawy, kreatywne warsztaty muzyczne dla maluszków, a nawet seans z bobasem w specjalnie dostosowanej sali kinowej. Są jeszcze spotkania dla mam przedsiębiorczych. Inicjatywa świetna, gdyż wspiera, motywuje i pokazuje, jak pogodzić macierzyństwo z pracą. Okazja do nawiązania nowych znajomości, wymiany doświadczeń, a także wsparcie w trudach macierzyństwa. Powiedziałabym – rewelacja! I tutaj pojawia się wielkie „ale”, a jak mawia mój mąż: wszystko co przed „ale” się nie liczy… Wszystkie te inicjatywy odbywają się w środku tygodnia, w godzinach przedpołudniowych lub południowych. Delikatnie mówiąc, straciłam cały entuzjazm. Po kilku głębszych oddechach wróciłam jednak do poszukiwań. Rezultat był zerowy. Poczułam się zupełnie bezsilna i wykluczona z racji tego, że jestem mamą pracującą.
Powiem szczerze – poczułam się jakbym należała do gorszej kategorii mam. Mam, dla których macierzyństwo nie stało się tym jedynym, słusznym wyborem. Cudownie jest mieć dla siebie całe 12 miesięcy, ale umówmy się – nie każdy może sobie na to pozwolić. Niesamowite w tym wszystkich jest to, że z jednej strony walczy się cały czas o aktywizację zawodową kobiet po urodzeniu dziecka: organizuje się kluby doszkalające, są programy unijne, etc. Z drugiej jednak dalej żyjemy w czasach, gdzie wciąż powszechne jest przeświadczenie, że kobieta powinna wychowywać w domu dziecko, najlepiej do 3 roku życia, nim maluch pójdzie do przedszkola.
Nie jestem przecież jedyną mamą, która podjęła decyzję by szybciej wrócić do pracy. Jest nas wiele, a czuję, że jesteśmy niewidoczne. A przecież wystarczy trochę chęci, wyjścia poza utarte schematy. Kochamy nasze dzieci tak samo, a może i na swój sposób mocniej, bo z utęsknieniem czekamy na ten cudowny uśmiech na ich twarzyczkach, gdy wracamy do domu po całym dniu pracy. Nasze szkraby też zasługują na to, by dostać wszystko, co najlepsze.

