Do tej pory na hasło Boston w mojej głowie pojawiało się kilka uporządkowanych obrazów. Był Larry Bird, legendarny koszykarz, jeden z najwybitniejszych graczy w historii NBA, zawodnik klubu Boston Celtics. W zestawieniu znajdował się jeszcze film Święci z Bostonu, opowiadający historię dwóch braci, którzy rozprawiają się z gangsterami w mieście, wierząc, że mają misję od Boga. W tym filmie genialna rola Williama Dafoe. Co jeszcze? Może wydarzenie, znane z historii jako Bostońska Herbatka, które miało miejsce w XVIII wieku. Cała idylla została zaburzona przez jedno świństwo zwane bostońską chorobą. Przywiozły ją z prowincji moje kochane dziewczyny.

Czym jest choroba bostońska?

Choroba bostońska, wysypka bostońska czy po prostu bostonka to choroba stóp, dłoni i ust. Ma charakter wirusowy i przytrafia się najczęściej dzieciom poniżej 10. roku życiu. Dorosłych też chwyta. Ale o tym za chwilę.

Objawy wysypki bostońskiej

Pierwszym objawem jest gorączka. W naszym przypadku dość wysoka – 38,4 – 39. Kiedy gorączka mija, następuje względny okres krótkotrwałej ciszy. Po kilku godzinach zaczyna pojawiać się wysypka. Na początku wygląda jak bąble po poparzeniu. Potem może przekształcić się w ropne, czerwone, mocno nabrzmiałe wypryski. Muszą swędzieć przy tym cholernie, bo Mia cały czas próbuje się drapać.

Wysypka pojawia się z reguły wokół ust, na dłoniach i stopach. Może rozprzestrzenić się też na uda, pośladki, łokcie i plecy. Ogólnie przejebane, a leczenie pozostaje objawowe. Czas leczenia: około tygodnia.

Jak wspomniałem wyżej, bostonka może też przenieść się na osobę dorosłą. Od wczoraj Gosia walczy z gorączką, a dziś pojawiły się pierwsze krosty na dłoniach. U niej głównym symptomem choroby jest silne zapalenie gardła. Dokładnie tak samo jak u Mii – leczenie objawowe.

Nie tak dawno pisałem o tygodniu spędzonym w tęsknocie za moimi dziewczynami. Dziś mimo, że mam je na miejscu, pozostaje tydzień izolacji.

Codziennie jesteśmy na Facebooku.
Zajrzyj do nas i zostań na dłużej.