Nie mam czasu na nic…
Nie mogę bo mam dziecko…
Nie da rady bo mała jest w domu…
Kino? 2 lata nie byłem…
Jaka restauracja? Mam dziecko…
Do powyższego zestawienia śmiało mogę dodać 100 innych, utartych już wymówek i tłumaczeń monotonnego życia rodziców. Za każdym razem bowiem kiedy spotykamy się ze znajomymi czy przyjaciółmi pada to samo pytanie: ciężko, co? Pewnie nie macie czasu na nic. Bo nasi znajomi to mają dziecko i….tutaj następuje cała litania i przekazywanie wylanych przez innych rodziców żalów. Kasiu co robisz w wolnym czasie? – pyta Michał swoją koleżankę. Michał, ja nie mam wolnego czasu, ja mam dziecko! – odpowiada. I wszystko jasne. Dziecko to koniec świata. Ktoś jeszcze tak twierdzi? Bardzo jestem ciekaw czy Wasze dzieci są aż tak absorbujące, że w Waszym życiu nie pozostaje już czasu na nic?
Często chodzimy na spacery. Nie tylko takie wokół bloku ale też całodzienne. Zwiedzamy, jeździmy dużo samochodem. Kosztujemy lokalnych smaków co raz odwiedzając jakąś knajpkę, restaurację czy kawiarenkę. Lubimy wyskoczyć na grzane wino i ciepły sernik z bitą śmietaną i gałką loda. I wiecie co? Mia jest zawsze z nami. Ubrana adekwatnie do pogody, z torbą pełną smakołyków i ciuszków na zmianę oraz ulubioną zabawką po ręką. Nigdy nawet nie przyszło nam przez myśl, żeby w jakiś drastyczny sposób ograniczać nasz dotychczasowy tryb życia na rzecz ascetycznego rodzicielstwa. W niczym nie przeszkadza nam powiększony stan rodziny i to, że wyjście z domu zajmuje nam nie 15 minut jak dotychczas, a 1,15 h. Potrafimy pogodzić codzienne przyjemności z rolą rodziców. I na tym polega cały fun.
W tym tekście nie ma puenty ani żadnej myśli moralizującej. Jeśli dziecko Was ogranicza to może mi być tylko przykro z tego powodu.

