Coraz częściej zastanawiam się nad ograniczeniem dostępu do Internetu. Kilka dni temu zbłądziłem w zasobach sieci i odnalazłem program pt. „Kto poślubi mojego syna”. W jeden dzień pochłonąłem cały sezon tej superprodukcji. Wniosek jest taki, że straciłem kilkanaście godzin ze swojego życia, których już nigdy nie odzyskam.
Lektura, powiedzmy to „programu rozrywkowego”, skłoniła mnie do małej refleksji. A co gdyby zabrać się za produkcję serii pt. ” Kto poślubi moją córkę”? Zebrałem kilka propozycji rodem z amerykanskych filmów żeby zaprezentować różne podejścia w roztaczaniu troski ojca nad ukochaną córeczką. Co ciekawe każdy z nich ma w sobie coś z opowieści kilku moich koleżanek o dłuuugiej drodze akceptacji ich ukochanych przez troskliwych ojców.
Scenka sytuacyjna. Chłopak z twarzą dziecka przychodzi po oczko w głowie tatusia – córeczkę. Patrząc na to w jakim młodzi są wieku celem ich wycieczki jest pewnie wesołe miasteczko albo spacer po plaży. W tym przypadku tata dmucha jednak na zimne, dając do zrozumienia kandydatowi, że gra toczy się o naprawdę wysoką stawkę.
Mr. Burnett: How old are u?
Reggie: I’m 15
Mr. Burnett: Motherfucker you look 30.
https://www.youtube.com/watch?v=xBIYnrwNSJo
Wariograf, popularnie nazywany wykrywaczem kłamstw, to urządzenie, które powinno być na wyposażeniu każdego taty. Szkoda, że nie można kupić go na pierwszej lepszej stacji benzynowej. Wierzę jednak w postęp techniki i pewnie za kilkanaście lat, kiedy moja córa zacznie wychodzić na randki, takie urządzenia dostępne będą w formie aplikacji na smartphona.
Jack: Have you ever watched pornographic videos?
Greg: No…
Harry (Bruce Willis) to człowiek twardy jak skały na Giewoncie. AJ (Ben Affleck) jest równie twardy co jego przyszły – niedoszły teść. W zasadzie łączy ich tylko to. Harry kocha swoją córkę, podczas gdy AJ kocha ją nieco inaczej. To rodzi konflikt. Rozwiązanie siłowe nigdy nie jest najlepszą metodą rozwiązywania sporów i wyjaśniania różnicy zdań. Harry ma to chyba jednak głęboko w dupie. Może ciągle pamięta Bena Afflecka z filmu Buntownik z wyboru, w którym nie był „grzecznym chłopcem”.
AJ: I understand, you are mad! What’s wrong with you?!
Charlie. Oto i on. Jedyne co budzi respekt dla ojca „przepięknej” Belli to jego wąs. Facet to jednak cwany lis. Martwi się o córkę bo wie, że potencjalni kandydaci na zięcia należą zdecydowanie do tzw. „trudnej młodzieży”. Jeden to prawie – dzikus, drugi ubzdurał sobie, że jest wampirem. Stary ma na nich sposób. Niech tłuką się między sobą, a wygra silniejszy, albo ten, który szybciej uświadomi sobie, że Bella miss stanu Washington raczej nie zostanie.
Charlie: Jacob, put your clothes on.
Jacob: […] stranger things happen every day. Trust me.
Sierżant Murtaugh robi chyba najłatwiejsze castingi. Ba, on wcale ich nie robi, bo zakłada, że jego córeczka pozostanie tą samą, małą dziewczynką przez cały czas. Młody amant szybciej zostanie skategoryzowany jako gej niż potencjalny kandydad na zięcia.
Lee Butters: I was just hoping maybe we could get together run holidays or Christmas
SIerżant Murtaugh: Why da hell should we get together, see each other on Christmas?!
P.S. 1 Ja przez casting przechodziłem przez 6 lat. Może któregoś dnia napiszę o tym więcej 😉
P.S. 2 Pozdrowienia dla najlepszego teścia.


