Kiedy kupiliśmy bilety na lot, o którym piszę, od razu wiedziałem, że ten wpis powstanie.

W swoim małżeńskim stażu zaliczyliśmy blisko 40 lotów samolotem. Nie wiem czy to wynik imponujący czy nie. Niewiele mnie to obchodzi. Ostatni z lotów był nieco inny od pozostałych. Przekonaliśmy się, że będąc w ciąży nie zawsze możesz liczyć na specjalne traktowanie ze strony innych pasażerów. Utwierdziłem się również w przekonaniu, że dla wielu lot samolotem wciąż pozostaje przeżyciem radosnym, na miarę straty dziewictwa.

Co mnie tak poruszyło? Bydło. Takie latające. Co myśli, że kupując bilet za 49,99 w promocji i z pięcioma voucherami na paluszki oraz krakersy może poczuć się jak pan na włościach. Łokciami, wyzwiskami, oby przed siebie do upragnionego miejsca przy oknie. Gdy bydło napotka na swojej drodze osobę w ciąży brnie dalej, na przód, drogę torując sobie bagażem podręcznym. Bydło nie ogarnia prostych komend. Reaguje dopiero na epitety ad personam – chamie garbaty kobietę w ciąży taranujesz! Pasażer z IQ na poziomie deski do krojenia drgną…

Można by poradzić, aby kobieta w ciąży zadbała o wykupienia pierwszeństwa wejścia na pokład. Uniknie ryzyka spotkania z osobnikiem, któremu poświęciłem powyższy akapit. Bez sensu. I tak musisz iść na miejsce wyznaczone na bilecie, a jeśli nawet nie, to przy lądowaniu wychodzisz razem ze wszystkimi. Bydło nie bydło, gdy tylko samolot kołami dotknie pasa startowego, większość szykuje się już do wyjścia. Rzecz w tym, że chyba jeszcze nikt nie wymyślił dopłaty za pierwszeństwo wyjścia z samolotu. Wyobraźcie sobie, że stewardessa prosi, aby wstali tylko pasażerowie z wykupioną opcją pierwszeństwa opuszczenie pokładu. Przecież tłum by was zlinczował. Na pokładzie wybuchłyby zamieszki, a ludzie wychodziliby oknami tylko po to, by być pierwsi w kolejnej kolejce. Poza tym kupując pierwszeństwo wejścia na pokład i tak będziesz czuła na karku oddech nienawiści pozostałych pasażerów. Zamknięci w autobusie lub za szklanymi drzwiami lotniska, patrzyć się będą na ciebie jak zombie na mięso. Po co ci dodatkowy stres? Dlatego do mojego poprzedniego zestawienia przydatnych informacji, jak przygotować się i przetrwać lot w ciąży, dorzucam następujące:

  • puść męża, partnera czy kochanka (albo wszystkich na raz) przodem, niech robią za taran i umożliwią ci spokojne przejście do wyznaczonego miejsca
  • rugaj głupców, którzy staną ci na drodze. Niech wszyscy słyszą. Kto nie stanie po stronie kobiety w ciąży?

Złota myśl podsumowująca: będąc w ciąży nie licz na specjalne traktowanie na pokładzie tanich linii lotniczych ze strony pasażerów. Wielu z nich będzie myślało, że jesteś po prostu gruba.

Zdjęcie główne: Flickr.com, Juanedc, CC BY 2.0