Do tej pory myślałem, że to ja mam problemy z dostaniem na siebie odpowiednich spodni. Przy udzie rozbudowanym niczym kolarki z NRD, w zasadzie dwa brandy oferowały jeansy, w których czułem się najbardziej swobodnie. Tymczasem przyszła kolej na Małgosię i dylemat powoli niedopinających się spodni. Nadszedł więc czas, by rozglądnąć się za odzieżą ciążową.
Oglądaliście może odcinek Przyjaciół, w który Joe założył na Święta Dziękczynienia super rozciągliwe spodnie po to, by wepchać w siebie więcej jedzenia? Takiego super stroju przyszło nam poszukiwać dla Małgosi.
Akcja poszukiwania nowego, nieznanego dotychczas w naszym związku, typu odzieży damskiej została zainicjowana. Na pierwszy rzut poszła odzież ciążowa, oferowana przez jedną z sieci supermarketów ASDA. Dostaliśmy info, że w prowadzonej przez market linii odzieży, można znaleźć co nie co. George, bo o tej marce mowa, szybko rozwiała nasze marzenia. Brand, którego zarówno Małgosia, jak i ja nie wpuszczamy do naszej szafy, nie oferował odzieży z segmentu maternity w sklepie stacjonarnym. Kolekcja dostępna była jedynie online. Dziękujemy, nie mamy czasu czekać na realizację zamówienia. Brzuszek rośnie, a spodnie uwierają.
Obraliśmy kierunek na markę New Look. Wariant biznesowy, sportowy, do tańców towarzyskich, nurkowania i skakania ze spadochronem. Taki wybór spodni, że w zasadzie nic ciekawego. H&M również nie rozpieszczał asortymentem odzieży w sekcji maternity, ale mieli za to całkiem rozsądne promocje z letniej kolekcji. Z 20 funtów na 7 udało się Małgosi kupić getry ciążowe z wiosennym akcentem.
Kontynuując poszukiwania, odwiedziliśmy także Mother Care. Wybór spodni ciążowych bardzo duży. Ceny jeszcze większe. Na zakończenia postawiliśmy na sieciówkę Primark. To taki sklep, w którym zakupy przypisuje się głównie Polakom na emigracji, a jakość odzieży nie zawsze spełnia najwyższe oczekiwania. Stereotypy stereotypami, a nam udało się kupić spodnie jeanso – podobne, model Regular Ultra Soft Maternity Super Skinny. Cena 11 funtów.
Miłym akcentem na zakończenie akcji poszukiwawczej były 2 pary spodni, sprezentowane przez znajomą – młodą mamę Kasię, która za kilka tygodni, po raz drugi, będzie cieszyć się urokami macierzyństwa. Spodnie ciążowe w modelach „dzwony” i „bojówki” zamknęły więc kolekcję tej części odzieży ciążowej. Mam nadzieję. W razie „w” w piwnicy mamy jeszcze spodnie narciarskie z ubiegłego sezonu.








