Jakich to ciekawych rzeczy można się dowiedzieć podróżując komunikacją miejską. Dwie Panie, rozmawiające o polityce, in vitro i pogodzie w końcu schodzą na temat porodu. Okazuje się, że nie wszystkim podoba się bezpłatny dostęp do znieczulenia zewnątrzoponowego, prawo z którego kobiety w Polsce mogą skorzystać od 1 lipca bieżącego roku. Jak powiedziała jedna z niewiast: Poród ze znieczuleniem się nie liczy.
Jak kurwa się nie liczy? Ciemnogród w samym centrum stolicy Małopolski! Kobieta najwyraźniej zapomniała, że od wypowiedzenia słów […] Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci […], które Bóg skierował do niewiasty, minęło już pewnie dobre kilka tysięcy lat. W tym czasie medycyna poszła do przodu. Jeśli zatem faktycznie ktoś uważa, że znieczulenie zewnątrzoponowe uwłacza kobiecej godności czy umniejsza wysiłkowi, który musi znieść podczas porodu to coś nie halo.
Temat bezpłatnego znieczulenia zewnątrzoponowego przewijał się w debacie od dobrych kilku lat. W końcu kobiety mają prawo do nieodpłatnego skorzystania z tej możliwości. Sama świadomość istnienia takiej opcji daje poczucie komfortu. To coś na zasadzie „bezpiecznego słowa”. Czytelniczki Pińsiot twarzy greja wiedzą o co kaman. Kiedy nie możesz wytrzymać, zaczynasz krzyczeć wniebogłosy: zastrzyk! I nie ma w tym nic uwłaczającego. To Twoje prawo, żeby rodzić godnie.
Ale co ja, biedny żuczek mogę wiedzieć o bólach porodowych. A no tak się składa, że widok cierpiącej żony, której nie odstępowałem ani na krok, od początku do końca, przez 21 godzin trwania porodu, pozwolił mi wyrobić sobie wyobrażenie o bólach, jakie mogą towarzyszyć kobiecie w tych chwilach. Dlatego jako mąż i ojciec, mając na uwadze zagwarantowanie mojej żonie poczucia komfortu i bezpieczeństwa podczas porodu, cieszę się, że w końcu ktoś poszedł po rozum do głowy.
Inną sprawą pozostają moce przerobowe personelu szpitala. To jednak temat na inny dzień.
Kilka słów od Taty.

Czołem, jestem Radek. 15 kg temu, w czasach studenckich, jeden z wykładowców powiedział: nigdy nie zadawajcie się z ludźmi bez pasji. Obok takiej mądrości nie można było przejść obojętnie. Dziś wyrazem mojej pasji jest Tata Story – nietuzinkowy blog parentingowy gdzie przeczytasz o emocjach, uczuciach i podróżach okiem Taty.
Codziennie jesteśmy na Facebooku. Koniecznie zajrzyj i zostań z nami na dłużej. Dzięki i do zobaczenia!
P.S. Jeśli się już znamy „piąteczka” za kolejne odwiedziny!

