Zawsze sytuacja wygląda tak samo. Z odległości kilku metrów namierza Cię dziewczyna z parasolką (bywa też bez). Zalotnym krokiem zbliża się i z uśmiechem na ustach mówi: Zapraszam na taniec erotyczny do klubu. Mamy fajne dziewczyny, a drink gratis. Mając na uwadze wartości wpojone mi przez rodziców i wiedząc, że kobietom zawsze należy się szacunek, również z uśmiechem odpowiadam: Dziękuję, nie jestem zainteresowany. Ale kiedy na odcinku 200 metrów 10 dziewczyn pyta Cię o to samo, a każda kolejna robi się coraz bardziej nachalna i arogancka, w końcu masz ochotę powiedzieć coś bardziej dobitnego.
Nigdzie nie spotkałem się z taką formą akwizycji. W moim kawalerskim życiu udało mi się kawałek świata zobaczyć i nigdzie nie musiałem ścierać się z „chamskimi parasolkami”. Przeważnie uliczna oferta dotyczyła haszyszu w dobrej cenie, marihuany na promocji czy najzwyczajniejszego w świecie zaproszenia do klubu na darmowego drina. Stopień upierdliwości i nachalności wymienionych „naganiaczy” ma się jednak nijak do poziomu jaki reprezentują dziewuchy z parasolkami.
Kiedyś jeszcze zadawałem sobie trud żeby polemizować z dziewczynami, które zapraszały na striptiz. Odpowiadałem, że jestem biednym studentem, śpieszę się na autobus albo, że dziewczyny nie do końca są w moim typie. Zawsze jakaś cwaniara miała na to wszystko odpowiedź. Bardziej albo jeszcze bardziej głupią. Szczytem kreatywności okazała się dziewczyna we Wrocławiu. Szła za mną przez kilkanaście metrów cały czas nadając: A czemu nie chcesz? Wejdź. Fajne dziewczyny, darmowy drink. Wejdź. Zapraszam. W odpowiedzi na wyjątkowy opór materii wyciągnąłem asa z ręka i powiedziałem najzwyczajniej świecie, żeby Pani znalazła sobie inny obiekt do urabiania bo ja mam żonę i właśnie wracam do domu. Odpowiedź była miażdżąca: Zapraszam. Żona się nie dowie…
Nie wiem jakie szkolenie przechodzą te młode adeptki marketingu bezpośredniego. Ciekaw jestem natomiast czy kwestia nachalnego naganiania i trucia dupy każdemu przechodzącemu facetowi nie podlega pod paragraf.
Nigdy nie byłem w klubie ze striptizem. I na pewno nie ma to nic wspólnego z byciem purystą. Takie eskapady uważam po prostu za słabe, uwłaczające mojej męskiej godności. Dlatego dziewczyno z parasolką apeluję żebyś się ogarnęła. Któregoś dnia skończy mi się pakiet miłych slow takich jak: nie, dziękuje albo dziękuję, nie jestem zainteresowany. Pozostanie krótkie: spierda…
Codziennie jesteśmy na Facebooku.
Zajrzyj do nas i zostań na dłużej.

