Mimo stałego zestawu ulubionych zabawek, Mia regularnie dostaje nowe do kolekcji. Z jednego kosza pełnego maskotek, zabawek edukacyjnych, piszczących żabek i grających piesków, kolekcja powoli zaczyna osiągać imponujące rozmiary. Myślę, że do wakacji będziemy zmuszeni przeznaczyć osobny pokój na te wszystkie gadżety. Zaskakujące jest jak szybko nasza córka potrafi odrzucić wszystko na bok gdy tylko na horyzoncie pojawi się jedna z "zakazanych zabawek".
Absolutnym numerem jeden w zestawieniu jest laptop. Mia opracowała już do perfekcji strategię dostania się do niego. Nie reaguje od razu, stwarzając pozory, że przedmiot raczej jej nie interesuje. Następnym krokiem jest zwiad i rozpoznanie. Podpełzuje jak gdyby nigdy nic, nadal trzymając w ręce zabawkę, którą „teoretycznie” wciąż się bawi. Przypatruje się przez chwilę temu co wyświetla się na ekranie laptopa i niby od niechcenia stuka sobie delikatnie po obudowie. Potem akcja dzieje się błyskawicznie. W ruch idą obie rączki i wszystkie dziesięć paluszków dynamicznie uderza o klawiaturę. Każda próba wyjaśnienia, że urządzenie nie jest dla niej skutkuje nasileniem ataku na plastikowe przyciski. Odpuszcza średnio po 10 minutach, oddalając się na miejsce, z którego przypełzła. I tak wiem, że pozostaje przyczajona. Uparta po jednym z rodziców…
Kolejną „zakazaną zabawką” jest, jakżeby inaczej, pilot od tv. Ah te miękkie, gumowe guziczki, które tak smakowicie się gryzie. A do tego kolorowe przyciski i migoczące lampki. Sama słodycz. Wybór zrozumiały. Troszkę komplikuje nam to życie, bo bywa i tak, że programy w tv zmieniamy „z ukrycia”. Pilot schowany pod poduszką, wystający tylko na kilka milimetrów żeby sygnał mógł dotrzeć do odbiornika, jest już standardem.
Zestawienie „zabawek zakazanych” zamyka telefon. Za każdym razem gdy w pobliżu naszej córki dzwoni któryś z naszych telefonów, Mia zamiera wsłuchując się czy to przypadkiem nie do niej. Kiedy natomiast znajduje się w zasięgu terytorium, na którym akurat operuje Mia (np. kanapa), przypuszcza na niego błyskawiczny atak. Chyba interesuje ją zawartość, bo zamiast brać urządzenie do buzi, zdecydowanie bardziej próbuje sprawić by ekran rozbłysł. Zanim zdążymy się zorientować, a telefon nie był zablokowany, zdarza jej się wybrać przypadkowy numer albo włączyć jedną z aplikacji.
Pierwsze urodziny już tuż tuż. Kolekcje zabawek wypada chyba wzbogacić o tablet.


