Jak wybrać nianię dla dziecka? Najlepiej to nie wybierać. Poświęcić karierę zawodową, wbić zęby w ścianę i zostać w domu, dopóki dziecko nie pójdzie do przedszkola. Nie, najlepiej zaczekać do momentu kiedy zacznie się szkoła. Albo można opiekować się maleństwem zanim się nie usamodzielni i zdecyduje się na studia? No bo w końcu tylko wyrodne matki (i rodzice of kors) zostawiają swoją pociechę pod opieką zupełnie obcej osoby. I na dodatek za to płacą.

Mamy za sobą kilka castingów z kandydatkami na nianię dla Miaszka oraz dziesiątki przejrzanych ofert i serwisów. O wszystkich razem wziętych możnaby napisać całkiem dobrą książkę. Coś w klimacie Stiega Larssona, z humorem rodem z American Pie. Zostawię sobie tę możliwość na przyszłość, kiedy będą już stary i wtedy opublikuję tomik wspomnień. Dzisiaj musi wam wystarczyć ten wpis. Poniżej zestawienie kilku typów niani, które w ten czy inny sposób przewinęły się przez proces rekrutacyjny.

Pani Doubtfire

Uroda nietuzinkowa, troszkę w kierunku gender. Ciepłym jak letni wiatr barytonem opowiadała o swoim doświadczeniu, pasji do dzieci, gotowaniu i głaskaniu kotów. Kobieta anioł. Tak kocha dzieci, że mogłaby pracować za darmo.

Babcia

Wychowała już swoje dzieci, dzieci ich dzieci oraz dzieci sąsiadów. Czasami zdarza jej się zapomnieć gdzie jest i że ziemniaki na gazie zostawiła, ale to szczegół. W końcu bierze tylko 4 PLN za godzinę.

Potencjalna kochanka

Nawet jeśli posiada wymagane referencje, kwalifikacje, doświadczenie i wszystko to, czego oczekujesz od perfekcyjnej niani, to i tak jej nie zatrudnisz. Instynkt (zawsze nieomylny) podpowiada Ci, że bliżej jej do potencjalnej kochanki Twojego partnera niż opiekunki. Uprzejmie odpowiadasz: Będziemy z Panią w kontakcie. 

Niby wszystko ok, ale coś z nią jest nie tak

Uśmiechnięta, uprzejma, rzeczowo odpowiada na zadane pytania. Im dłużej przebywasz w jej towarzystwie tym bardziej zaczynasz mieć wrażenie, że coś z nią jednak jest nie tak. Niby doskonałe referencje, kursy pierwszej pomocy, 2 fakultety, wrodzona chęć pomocy bliźnim…ale coś z nią jest nie tak.  To wystarczy. Zadzwonimy do Pani.

Bez doświadczenie, ale z wielkimi chęciami

Zwykle młoda, sympatyczna, uśmiechnięta. Ekstrawertyk. Zna się na wszystkim, tylko nie na opiece nad dziećmi. Czas spędzany z twoim dzieckiem traktuje jako próbę, wyzwanie, przezwyciężenie swoich słabości. Zawsze to jakieś doświadczenie – mówi. W wolnych chwilach podróżuje i pomaga w walce z szarańczą na Madagaskarze. Nie wie ile brać za godzinę opieki. Nigdy się przecież dziećmi nie zajmowała.

Niania a’la VIP

Tu już nie ma przelewek. Rozmawiamy z profesjonalistką. Oprócz szeregu ukończonych kursów z zakresu kreatywnego zarządzania czasem 3 miesięcznego malucha, biegle zna 6 języków oraz najnowsze trendy w modzie i stylizacji niemowlaków. Tajniki dziecięcej diety opanowała do perfekcji i w tydzień Twój bobas odstawi butelkę i przerzuci się na smakowite kotlety sojowe, gotowane na parze szparagi czy kompot z buraczka. O cenę nie pytajcie. Na dzieciach się nie oszczędza.

Jak widać wybór jest szalenie trudny. Sprawy nie ułatwia również cena, jaką trzeba płacić za luksus, jakim jest niania. Można oczywiście pokusić się o kogoś, kto oferuje opiekę nad dzieckiem za 5 PLN za godzinę, ale to jak iść do sklepu, kupić kilogram salcesonu z nadzieją, że będzie pachniał i smakował jak szynka szwardzwaldzka.

Więc jak zatem wybrać nianię dla dziecka? Najlepiej z polecenia, sprawdzoną przez znajomych lub nawet znajomą znajomych. Zaproście nianię na training day, podczas którego niczym cień będziecie towarzyszyć jej w codziennych obowiązkach, związanych z opieką nad maluchem. Jeśli się sprawdzi – bierzcie. Nie wymagajcie od niani mycia naczyń, odkurzania, wynoszenia śmieci i przycinania paprotki na parapecie. Niania jest do dziecka i dla dziecka. Jeśli chodzi o wynagrodzenie to musicie liczyć się z cenami ok. 10 PLN – 15 PLN za godzinę. Nie róbcie z człowieka niewolnika, rozpoczynając negocjacje od symbolicznych 5 PLN. Za taką sumę nie zmieniłbym nawet pieluchy obcemu dziecku.

Osobną kategorią pozostają nianie oferowane przez tzw. agencje niań. To jednak temat na osobny wpis. Za dużo budzi we mnie emocji.