Nadszedł ten dzień, kiedy to dołączyliśmy do grupy osób podróżujących samolotem, określanej przez innych: to ci z wrzeszczącym dzieciakiem. No bo jak tu uciszyć dziecko, jak warunki na pokładzie spartańskie, a współpasażerowie, mimo próśb i gróźb, zachowują się jak bydło.

Na linię lotnicze Ryanair regularnie wylewane jest całe wiadro pomyj. Pasażerowie piszę, że powietrzny autobus, że ciasno, że sklep wielobranżowy, tandeta i beznadzieja. Niestety wrażenia po podróżowaniu samolotem z małym dzieckiem nie wpływają zbyt pozytywnie na wizerunek irlandzkiego przewoźnika.

podróżowanie z niemowlakiem ryanair

Dziecko na kolanach. No tak, to pierwszy przysłowiowy „ból dupy”. Co za poroniony pomysł, żeby dziecko trzymać przez całą podróż na kolanach. Linie lotnicze kasują za każde dziecko do 2 roku życia ok. 100 pln. Nie są to kosmiczne pieniądze, ale sam fakt płacenie stówki za możliwość trzymania własnego dziecka na kolanach jest kompletnym nieporozumieniem. Jasne, taki maluszek jak Mia sam nie usiedzi na miejscu pasażera, jednak jeśli płacę za coś to wymagam czegoś w zamian. Np. przystosowanego fotelika dla dziecka, zamontowanego w miejscu pasażera. Albo przynajmniej bezpiecznych szelek / nosidełka czy czegokolwiek, co zapewni w miarę komfortową i bezpieczną pozycję dla niemowlaka na czas lotu.

niemowlak samolotem ryanair

Pas bezpieczeństwa. Na czas podróży maluszek dostaje swój własny pas bezpieczeństwa. Identyczny do tego, którego używa obsługa podczas demonstracji zasad bezpieczeństwa lotu. Nie wiem czy ktoś robił crash testy z użyciem tego wynalazku, ale ani przez chwile nie czułem, że moje dziecko jest w tym bezpieczne.

Miejsce do przebierania. Ulokowane w tylnej części samolotu. Jakim zaskoczeniem było dla mnie gdy ujrzałem symbol „przewijanego dziecka” po wejściu do toalety. Wchodzę z Miaszkiem. Ledwo co domykam drzwi. Obracam się i mym oczom ukazuje się półka. Zimna, wąska i nieco przybrudzona. Nie mam jak wyciągnąć telefonu żeby zrobić zdjęcie. Raz – nie pozwala mi na to przestrzeń w toalecie (swoją drogą nie mam zielonego pojęcia jakim cudem można tam uprawiać sex). Dwa – Mia dostaje ataku klaustrofobi i zaczyna się walka z czasem. Po 5 minutach wychodzimy. Miaszek czerwony ze złości, ja spocony ze strachu. Ok, super, że jest gdzie przebrać maluszka. A wystarczyłoby, by półka była nieco szersza, wykonana lub obita jakimś materiałem, który nie wywołuje termicznego szoku u dziecka.

karmienie dziecka na pokładzie samolotu ryanair

Współpasażerowie. To już nie wina Ryanair. Chamem człowiek się po prostu rodzi. Staszek co leciał z żoną nie pieprzył się ani trochę, kiedy swoim tłustym brzuchem nacierał mi na ramię, próbując wpakować torbę na półkę. Nie ważne, że na rękach trzymałem dziecko. Staszek nie zawahał się nawet chwilę, kiedy ową torbę wyciągał po wylądowaniu. Raz, dwa, energicznym ruchem i już była na ziemi. Nie ma znaczenia, że w drodze półka – ziemia, torba stoczyła się po moim ramieniu i nóżkach Miaszka. Popatrzyłem na Staszka i bez namysłu rzuciłem: Panie! Mam panu wstydu narobić?! Staszek nie wiedział, że jestem blogerem. Inaczej by przeprosił. Ale wybaczam mu. Bo jest zwyczajnym chamem.

Jaki Ryanair jest – każdy wie. O podróżowaniu z dzieckiem samolotem też dowiedzieliście się kilku rzeczy w tym poście. Jest jednak coś o czym chciałbym wspomnieć na samym końcu. Otóż bardzo pozytywnym zaskoczeniem podczas opisywanego lotu była obsługa na pokładzie. Stewardzi i stewardessy. Mili, sympatyczni, uśmiechnięci i pomocni. I to nie podczas sprzedawania perfum w promocyjnej cenie czy serwowaniu przepysznych przekąsek. Zanim wystartowaliśmy poprosiliśmy o wrzątek do rozrobienia mleka. Niby powinniśmy zaczekać aż się wzniesiemy, ale woda znalazła się w mgnieniu oka. Dalej: kiedy szedłem z dzieckiem po pokładzie i małej przytrafiło się dość obficie „ulać”, szybki jak błyskawica steward już był przy nas z chusteczką gotowy do łapania tego, co Miaszek postanowił oddać.  Wow! Zaoferowali więcej niż zobowiązuje ich do tego standardowa obsługa pasażera.

Reasumując: latanie samolotem linii Ryanair z małym dzieckiem nie należy do najprzyjemniejszych. Jest ciasno, zdzierają kasę za trzymanie dziecka na kolanach, a przebranie dziecka w toalecie jest wyczynem nie lada karkołomnym. Jednak za cenę 200 pln od osoby nie ma co wymagać zbyt wiele. Tanie linie lotnicze w pełnym tego słowa znaczeniu.

Bądź na bieżąco ze wszystkimi wpisami.
Wpadnij na Facebooka. Do zobaczenia.

Komentujemy

Komentarze