Tycie w ciąży nie dotyka jedynie kobiet. Mówię to z pełną świadomością. Jeśli zatem już w tym miejscu uważasz, że piszę głupoty to odpuść z dalszym czytaniem. Jeśli jeszcze tu jesteś pozwól, że wrócę do wątku.

To, że kobiety tyją w ciąży nie dziwi chyba nikogo. Rozumiem emocje towarzyszące tym zmianom, stres związany z coraz szybszym zanikaniem wcześniej znanej sylwetki i niepokój towarzyszący temu, jak to będzie z powrotem do formy po porodzie. Rozumiem to i łączę się w bólu. Dlaczego? Bo jestem jednym z tych facetów, którzy angażując się emocjonalnie w ciążę małżonki, ulegają wszystkim pokusom i zachciankom żywieniowym do tego stopnia, że przestają o siebie dbać. To jakby współuzależnienie. Jestem przekonany, że podobny problem dotyka wielu facetów. Wydaje mi się jednak, że niewielu o tym mówi. Albo podchodzą do tematu z przymrużeniem oka – o to taki brzuszek tatuśka tylko, albo też biernie poddają się losowi…

Przy pierwszej ciąży wywaliło mi potężny brzuch, dostałem drugiej brody, a rozmiar garnituru skoczył o 2 w górę. Na zdjęciach pozowałem wyprostowany jak struna z wciągniętym bebechem. Przestałem kupować ciuchy, które mi się podobały tylko dlatego, że nie byłem w stanie zaakceptować, że nie mieszczę się w dotychczas znaną mi rozmiarówkę. Zaniedbania i rozleniwienie w okresie ciąży zbierały żniwo przez kolejne 2-3 lata. Do tego stopnia, że siadł mi kręgosłup, a Pani doktór powiedziała, że jeśli chcę kiedykolwiek jeszcze brać dziecko na ręce to muszę się ogarnąć…(cała historia tutaj –>)

Czy winna była ciąża i małżonka, która zachęcała do zła? Nie. To ja dałem dupy. Na początku myślałem sobie, że chwilowy brzuszek to solidny atrybut młodego tatuśka. Taki ustabilizowany, rozleniwiony samiec alfa, który dokonał dzieła stworzenia, a teraz napawa się dumą. Kebs, piwko, lody na litry przed snem. I poszło. Z górki. W dupę, biodra, brzuch, brodę. Na 106 kilogramów. Do tego stopnia, że kawał grubasa był ze mnie.

Można powiedzieć, że dopiero wychodzę na prostą. Udało mi się zrzucić kilkanaście kilo, ustabilizowałem kręgosłup i zaczęłam mieścić się w ciuchy w cywilizowanej rozmiarówce. Trochę mnie to kosztowało. Dlatego, mądrzejszy o wcześniejsze doświadczenia, przy obecnej ciąży sięgnąłem po rozum do głowy. Dla Was też mam kilka wskazówek. Oto poradnik o tym, jak nie przytyć w ciąży. To nietuzinkowe zestawienie dedykowane jest ojcom.

Po pierwsze primo: naucz się mówić NIE

Dla ścisłości: nigdy nie odmawiaj partnerce realizacji jej zachcianek kulinarnych. NIGDY. Rezultaty mogą być katastrofalne. Naucz się mówić NIE samemu sobie. To, że litr lodów wchodzi Twojej partnerce gładko przed snem, albo fakt, że nie ma oporów żeby zjeść kebsa o 04:37 nad ranem nie upoważnia Cię do uczestniczenia w tym procederze. Wspieraj, ale nie uczestnicz.

Przejmij kuchnię

Jeśli partnerka ma ochotę troszkę dłużej niż do tej pory leżeć i pachnieć to Twoja szansa, żeby odwalić jej takiego Masterszefa, jakiego jeszcze nie widziała. Zawładnij kuchnią. Zacznij gotować więcej i rozpieszczać jeszcze bardziej przyszłą mamę. Dogadzaj jej potrawami inspirowanymi kucharzami na Travel Channel czy kuchnia TV. Łot ever. Odkrywaj nowe smaki i poszerzaj kulinarne horyzonty. Pamiętaj tylko o jednym: karmisz swoje największe skarby – partnerkę i maluszka dlatego ma być z d r o w o. Przy okazji sam na tym skorzystasz.

Rusz dupę

Rutyna, praca, obowiązki, dom, odpoczynek przed tv plus ciążowe zachcianki szybko upomną się o swoje w postaci skoku wagi. A rzeźba sama się nie zrobi – jak mówi stare powiedzenie na siłowni. Wprowadź aktywność fizyczną jako profilaktykę. Rusz dupę zanim się rozleniwisz albo wpadniesz w wir nowych obowiązków, które skutecznie ograniczą Ci czas wolny. Udało mi się osiągnąć pewną regularną w chodzeniu na siłownie. Podciągnąłem się trochę w podstawowej wiedzy dotyczącej ogólnorozwojowych ćwiczeń oraz takich, które pozwolą mi jeszcze trochę zredukować wagę. Pewnie, że nie raz zdarzyło mi się wstać o 05:00, tak jak miałem nastawiony budzik na siłownie, i dwie minuty potem ponownie zasnąć mając ćwiczenia w dupie. Sumienie jednak kazało mi nadrobić zaległości po południu. Zatem lepiej zmobilizować się teraz niż cierpieć później (fak, to zdanie brzmi niczym Paulo Kołeljo).

Bądź egoistą

Tak, po prostu pamiętaj również o sobie. Ciąża to nie choroba i nie wymaga nieustannego przywiązania do partnerki. Musisz znaleźć czas dla siebie, chwile, w których będziesz mógł postawić na aktywność fizyczną, ruszyć się od czasu do czasu na samotną przejażdżkę rowerem czy wieczorne bieganie. Pamiętaj także o higienie psychicznej. Życie w stresie i  zamartwianie się nadchodzącymi zmianami mogą sprawić, że będziesz szukał ujścia emocji np. zajadając się. Tak jak ludzie palą w nerwach, albo piją kolejną lampkę wina by zeszło z nich całodniowe napięcie, tak samo zaczynają się objadać żeby zabić stres. Zresetowanie się z kumplami na mieście, sesja Play Station u sąsiada, albo wypad na zakupowe szaleństwo to tylko kilka z możliwych sposób na odreagowanie i relaks. Pamiętaj o sobie.

Codziennie jesteśmy na Facebooku.
Zajrzyj do nas i zostań na dłużej.

Komentujemy

Komentarze