Eksperci motoryzacyjni mają mnie w dupie. Was chyba też.

W trakcie wymiany komentarzy pod jednym z wpisów na fejzbukowej stronie Najlepsiejszy.pl, jedna z koleżanek poruszyła kwestię zbyt krótkich pasów bezpieczeństwa w samochodzie. Krótkich na tyle, że zamontowanie fotelika dla dziecka okazuje się być nie lada wyczynem. Podjąłem wyzwanie i zobowiązałem się znaleźć rozwiązanie w tym temacie. Wujek Google okazał bezinteresowną i ekspresową pomoc, prezentując setki stron o odpowiedzi na hasło: przedłużka pasów bezpieczeństwa. Poszperałem, poczytałem, porównałem ceny przedłużek. Asortyment do wyboru, do koloru, od przysłowiowej złotówki pod pińcet złotych. Nic tylko kupować i montować.

Żeby upewnić się jednak czy oferowany przedłużki pasów bezpieczeństwa są faktycznie dobrym i przede wszystkim bezpiecznym rozwiązaniem, poprosiłem o pomoc w temacie ekspertów motoryzacyjnych z wybranych magazynów / portali samochodowych. Do redakcji Auto Centrum, Auto Świat, Top Gear Polska, StrefaJazdy.pl, Moto.pl wysłałem email  o treści:

Droga Redakcjo,
jako młodemu, niedoświadczonemu ojcu przyszło mi się zmierzyć z nie lada wyzwaniem. Otóż pasy bezpieczeństwa w moim samochodzie są nieco krótkie i zamontowanie fotelika dla dziecka sprawia mi sporo trudności. Przejrzałem dostępne wpisy na forach internetowych, opinie osób z podobnymi problemami etc. Rozwiązaniem, które nasuwa się jako pierwsze jest zainwestowanie w przedłużkę pasów bezpieczeństwa. Pojawia się jednak pytanie: na ile taki gadżet jest bezpieczny, jakie certyfikaty, homologacje, testy / atesty powinien spełniać, etc? Sprzedający na portalach aukcyjnych operują nazwami homologacji np. E3 czy ECE Regulation, które zwykłemu śmiertelnikowi mówią niewiele. W zasadzie to nic.
Będę wdzięczny za szeroką wypowiedź w temacie bezpieczeństwa, użytkowania i tego, czym kierować się przy zakupie przedłużacza pasów bezpieczeństwa. A może po prostu łatwiej i bezpieczniej będzie zainwestować w nowy fotelik? (...)

Liczę, że udzielona przez Państwa odpowiedź w temacie będzie stanowić dobre uzupełnienie wpisu, który  przygotowuję na prośbę zainteresowanych czytelniczek bloga.

Wiadomość wysłana została 24 maja 2014 roku. Liczba odpowiedzi do dziś – ZERO. No tak, przecież jestem tylko blogerem, który w trosce o bezpieczeństwo swojego dziecka chciałby zaczerpnąć informacji z bardziej doświadczonego źródła. Moje ego ucierpiało. Liczyłem na wywiady, zdjęcia, wyniki crash testów i inne cuda wianki. Well…

Największym źródłem informacji w temacie przedłużki pasów bezpieczeństwa wydają się być fora internetowe, skupione wokół konkretnych marek samochodów. W kwestii samego zakupu przedłużki serwisy aukcyjne oferują chyba najbardziej szeroką ofertę. Przyjrzałem się kilku aukcjom i sprawdziłem jakich informacji o produkcie najczęściej udzielają sprzedający.

Wyprodukowano w UE – rozumiem, że są ludzie, którzy nawet na bezpieczeństwie dzieci oszczędzają. Cenna informacja dla wszystkich miłośników tanich zamienników z Chin.

Posiada znak CEConformité Européenne to taka deklaracja producenta, który zapewnia, że produkt spełnia określone dyrektywy UE. Dotyczą one kwestii związanych z  bezpieczeństwem użytkowania, ochroną zdrowia i ochroną środowiska, określają zagrożenia, które producent powinien wykryć i wyeliminować. Tajemniczy znak CE nie oznacza jednak, że produkt został wyprodukowany w EEA – Europejski Obszar Gospodarczy. Oznacza jedynie, że produkt spełnia wymagania prawne i jego sprzedaż na rynku jest legalna.

Certyfikat E4 – to zagadnienie przyprawiło mnie o ból głowy. Szukałem i szukałem, a odpowiedź była bliżej niż się spodziewałem. Certyfikat E4 to nic innego, jak informacja o tym, że produkt oznaczony jest europejskim systemem kontroli (E) wraz ze wskazaniem kraju, w którym przeprowadzono procedurę nadania certyfikatu (4) – w tym wypadku była to Holandia.

Kolejne oznaczenia:

Informacja MOŻE – przedłużka do pasów bezpieczeństwa może nie pasować do niektórych modeli samochodów… Jak kupisz, a nie będzie pasować to masz problem.

Brak informacji – w necie dostępne są również produkty, przy których sprzedający nie podaje żadnych informacji związanych z krajem pochodzenia, certyfikatami i normami, którymi objęty jest produkt czy nawet nie wspomina nazwy producenta. Powiadam wam – nie idźcie tą drogą!

Przedłużka do pasów bezpieczeństwa jest zdecydowanie najtańszym rozwiązaniem w przypadku problemów przy montażu fotelika. Kilkadziesiąt złotych i mamy spokój. Mam jednak sporo wątpliwości czy jest to rozwiązanie zapewniające maksymalne bezpieczeństwo. W przypadku zbyt krótkich pasów weźcie pod uwagę poniższe rozwiązania:

Wymiana fotelika. Ten, który masz może być po prostu nieodpowiedni do samochodu.

Wymiana samochodu. Dość często właśnie w starszych samochodach występuje problem przy montowaniu fotelika tyłem do kierunku jazdy.

Wymiana pasów bezpieczeństwa. Na dłuższe oczywiście i w serwisie, a nie u pana Mietka w warsztacie, ulokowanym w stodole, bo taniej.

Mocowanie ISOFIX. 

Teraz już wiemy o co kaman, w czym problem, co znaczą tajemnicze symbole E4, CE czy UE i jakie, obok przedłużki pasów bezpieczeństwa, rozwiązania mogą okazać się pomocne w przypadku problemów z montażem fotelika dla dziecka.

Zagłębiając się w temat, czytając opinie innych osób, informacje o kwestiach bezpieczeństwa i możliwego ryzyka, nie potrafię zdobyć się jednak na większe zaufanie do rozwiązania, jakim jest przedłużka do pasów bezpieczeństwa. Nie byłem orłem z fizyki, ale dodatkowe ogniwo w systemie pasów bezpieczeństwa nie napawa mnie optymizmem.

Zdjęcie główne: Flickr.com, Matt@PEK, CC 2.0.

Wiesz już o co kaman z przedłużkami pasów bezpieczeństwa. Wpadnij na Facebook i zostań z nami na dłużej.

Komentujemy

Komentarze