Z okazji Dnia Ojca mogłem dostać każdy z prezentów. Krawat, sweterek, zegarek, kosmetyki, pasek, koszulę etc. Wszystko to, co w opinii mamy przyda się tacie. No właśnie – w opinii mamy. Trudno bowiem oczekiwać od 3 latka, że będzie wiedział o co chodzi z tym świętem. Dlatego pomoc mamy w wyborze prezentu jest tutaj całkowicie naturalna. W tym roku Dzień Ojca przyszedł nieco wcześniej, a wraz z nim prezent, którego nigdy bym się nie spodziewał.

Dostałem coś, co swoją wartością bije na głowę wymarzony zegarek czy okulary przeciwsłoneczne, do zakupu których przymierzam się już pół roku. Dziś rano otrzymałem od mojego 3 latka niesamowitą nagrodę. Niespodziewany prezent za ciągłe gimnastykowanie umysłu i wyobraźni żeby wyjaśniać dziecku rzeczy dla niego nowe, znosić powtarzające się w kółko dociekania i odpowiadać na 100 pytań, które pojawiają się w trakcie trwania 3 minut filmu. Każdego. Największą nagrodą była i jest dla mnie pamięć dziecka. Fakt, że zapamiętuje chwile spędzone razem i wyciąga z nich określoną wartość dodaną. Nawet najmniejsze, najkrótsze i takie, które można by potraktować jako mało istotne momenty. Potrafi je zapamiętać, a kiedy przychodzi okazja wyciąga ze swojej małej, mądrej główki wspomnienia, którymi zaskakuje coraz bardziej.

Dziś cały ten magiczny proces został zamknięty w jednej rzeczy. W białym, prostym, plastikowym pudełku na kanapki do pracy. Sama je wybrała mijając sklepową półkę. Na pudełku jest motyw Avengers. Najbardziej wyrazista postać na obrazku to Hulk. Wielki, zielony, nieobliczalny. Stwór, na którego natknęła się kiedy oglądałem tv. Postać od razu zaszufladkowana przez nią jako ten zły: bo ksycy, robi “arrrgh”, niscy i bije robociki. Tamtego dnia mogłem wyłączyć tv. Powiedzieć, że to film dla dorosłych. Wysłać ją do pokoju niech się bawi. Zamknąć temat. I zostawić malucha z błędnie wyrobioną opinią.

Zamiast tego postawiłem na rozmowę. Luźną, przyjacielską wymianę zdań. Ona: że zły. Ja: że to nie jest tak do końca. Ona: że zły bo bije innych. Ja: że to prawda, że bić nie można, ale on pomaga przyjaciołom. Ona: że robi “arrrgh”. Ja: że Ty też czasem się denerwuje i krzyczysz. Ale popatrz, on ma przyjaciół, których broni. Panią, pana z tarczą, pana z młotkiem, z łukiem i takiego co lata. I on się złości bo robociki robią im krzywdę.

“Kochanie, a co to za pomysł na pudełko z tym zielonym Panem?”

“Bo mas Dzień Ojca. To na kanapki. I powiedziałeś mi, że on jest dobry i pomaga”

Największa nagroda to moment, w którym widzisz, że dla Twojego dziecka wiara w autorytet taty i zaufanie do wiedzy, którą przekazuje są niepodważalne. Wtedy też po raz kolejny uświadamiasz sobie też jak wielka odpowiedzialność na Tobie spoczywa. I jesteś dumny. Poniżej wyjątkowy prezent na Dzień Ojca. Arrrgh!

 

Zajrzyj na FB i zostań z nami na dłużej.

Komentujemy

Komentarze