Nie mam sumienia wyciągać z niego wspomnień. Mogę sobie tylko wyobrazić czego mogło doświadczyć kilkuletnie dziecko w czasie II Wojny Światowej, tym bardziej na wschodzie. Zaledwie na palcach jednej ręki mogę zliczyć historie z tamtego okresu, które usłyszałem przez ostatnie 30 lat. On nie opowiada. Ja przestałem pytać. Zrozumiałem, że będąc wtedy kilkuletnim chłopcem, musiał być prawdziwym twardzielem.

Po wojnie służył w wojsku. Nikt nie pytał go o zdanie kiedy dostał przydział do floty na Morzu Czarnym. Kilka razy opowiadał mi o nadmorskich kurortach Suchumi, Poti, Batumi. Wspomina ciepło, arbuzy i dobre wino. Nigdy nie mówił o samej służbie. Okręt podwodny, 3 lata, 2000 km od domu. Do takich rzeczy nadają się tylko prawdziwi twardziele.

W PRL-u związany z przemysłem włókienniczym. W zakładzie pracy wzór do naśladowania, wielokrotnie nagradzany za efektywność. Wtedy mówiono, że taka jednostka była przodownikiem pracy. Dziś można powiedzieć, że nieźle zapierdalał. To nie była łatwa robota. Jednak z niego był prawdziwy twardziel.

Po 89’ chwycił byka transformacji za rogi. Wpadł w wir małego biznesu. W epoce bujnego rozkwitu wolnego handlu uruchomił swój punkt sprzedaży. Można powiedzieć, że to on trzymał wtedy kasę w rodzinie. Interes kręcił się obłędnie, niezależnie od pory roku. 40 stopniowe upały czy 20 stopniowe mrozy. Od 6 rano do późnego popołudnia zajmował zarezerwowane miejsce i puszczał najlepsze kawałki z kaset magnetofonowych. Szybko dostosował się do zmian. W końcu to twardziel.

Będąc na mieście dostał zawału serca. Ogarnął się, wsiadł na rower i ruszył do domu. Po drodze złapał go kolejny zawał. Ogarnął się, wsiadł na rower i ruszył do domu. W domu zadzwonił po karetkę. Ogarnął się i zaczekał aż przyjadą. Tak zachować się może tylko prawdziwy twardziel.

Ma 84 lata i dalej uważa się za twardziela. Ostatnio podsłuchałem jednak jego rozmowę z Mią:

– Franek, ty będziesz małą świnką, a ja wilkiem, dobla?

– Dobra – odpowiedział bez chwili wahania pradziadek i dał się zjeść 3 letniej dziewczynce…

 

Cieszę się, że tu jesteś. Wpadnij także na FB i zostań z nami dłużej

Komentujemy

Komentarze