Każdego dnia składamy obietnice. W domu, w pracy, wśród znajomych i przed samym sobą. Obiecujemy wywiązać się z szeregu obowiązków, zadań i drobnych przysług. Obiecujemy, że dziś umyjemy łazienkę, jutro dokończymy zaległy projekt, pojutrze spotkamy się ze znajomym, a następnym razem kiedy sąsiad zablokuje nam wyjazd z ulicy nakleimy mu karnego kutasa na szybie. Składamy setki obietnic.

Z jednych wywiązujemy się w pełni, z innych po części, a sporą część odkładamy na kolejne okazje. Wśród nich są takie, w realizację których wkładamy wysiłek oraz takie, których dopełnienie przychodzi nam z łatwością. Jednak prawda jest taka, że wszystkie z nich możemy odłożyć na inną okazję. Zawsze bowiem znajdzie się coś ważniejszego, pilniejszego, na już. I tak w kółko. Są jednak obietnice, które złożone raz nie podlegają przedawnieniu. Dla tych obietnic nie ma miejsca na później, na inną okazję czy bliżej nieokreślony czas w przyszłości. To obietnice, które składamy dzieciom.

Czytaliśmy kiedyś książkę, jedną z wydań Ulicy Czereśniowej. Nie pamiętam jakiej pory roku dotyczyła. Wiem, że był tam Pan, który razem z dzieckiem puszczał latawiec. Obrazek rozbudził ciekawość mojej córki. Po całym szeregu pytań z serii „a dlaczego”, padło w końcu to najważniejsze w kontekście opisywanej historii. „Tata, a cy ty kiedys bedzies puscal ze mną latawiec”? Wtedy, będąc zmęczonym po całym dniu wyzwań zawodowych, bezrefleksyjnie odpowiedziałem „tak”.

Temat powrócił następnego ranka. Zaczęło się od pytania o zakup latawca? Czy kupimy, kiedy kupimy, gdzie go kupimy i dlaczego nie właśnie w tym momencie. Kilka dni później, kiedy na niebie pojawiło się długo oczekiwane słońce, latawiec znowu powrócił. Dlaczego jeszcze nie kupiłeś, a ile kosztuje, a kiedy kupisz? Grałem na czas. W końcu nastało nieuniknione. Podczas niedzielnego spaceru spotkaliśmy tatę puszczającego latawiec z córką. Mała nie musiała nic mówić. Jej tęskny wzrok skierowany na kawałek kolorowego materiału, targany wiatrem na niebie, wystarczył.

Pamiętajcie, że obietnice raz złożone uruchamiają cały proces budowania relacji między rodzicem, a dzieckiem. Ich realizacja natomiast stanowi papierek lakmusowy dla zaufania, którym chcemy aby darzyły nas pociechy. Dzieci nie zapominają.

P.S. Dziś poszliśmy na warsztaty z budowania latawców. Pół dnia puszczaliśmy kolorowe ptaki po niebie, a na zakończenie wydarzenia zrobiliśmy nasz własny latawiec.

 

Podobał Ci się tekst? Wpadnij na FB i zostań z nami dłużej.

Komentujemy

Komentarze