Matko z córką jak ja tęsknie za Kretą! Od naszych rodzinnych wakacji na wyspie mija prawie miesiąc. Niestety w tym przypadku czas nie leczy ran po rozstaniu. Zamiast tego tęsknota za pysznym jedzeniem, słońcem i krystaliczną wodą z każdym dniem tylko się potęguje. Dlatego dziś zabieram Cię na Falasarnę, rozległą plażę na zachodzie Krety, gdzie po raz kolejny mogę wrócić wspomnieniami do magicznego czasu spędzonego na wyspie.

Długa, szeroka i niebiańsko piękna. Z krystaliczną, ciepłą wodą. W sąsiedztwie sadów, gajów oliwnych i wielkich szklarni. Z ogromnym parkingiem, całkiem niezłą infrastrukturą gastronomiczną i zestawami łatwo dostępnych leżaków w przystępnej cenie. Gdyby ktoś mi powiedział, że tak wygląda plaża, którą widzieliśmy z trasy powrotnej z Elafonisi do Kissamos, nigdy bym nie uwierzył.

Droga z Kissamos, gdzie spędziliśmy 3 noce, na Falasarnę nie budzi w człowieku w zasadzie żadnych większychemocji. Asfalt, mieścina za mieściną, kilka zakrętów. Droga jak droga. Jadąc nią nic nie zwiastuje, że ostatnie 2-3 km, mogą wywołać w człowieku taką eksplozję endorfin. Szok, niedowierzanie, słodki jeżu! Nie bez powodu Falsarna wymieniana jest regularnie w top plaży na Krecie.

Dużym plusem Falasarny jest również, wspomniana wyżej, dobrze przygotowana infrastruktura plażowa. Przy wejściu na plażę (korzystaliśmy z uroków środkowej części Falasarny) znajduje się bar. Lody, driny, rybki i klasyczne przysmaki kuchni greckiej są w cenach w zasadzie niewiele różniących się od cen w tawernach. Mimo, że na miejscu są tylko dwa lokale, to nie występuje to dziki kapitalizm z kosmicznymi cenami. Dodatkowo, panowie zbierający zamówienia po plaży dowożą rarytasy szybko i sprawnie quadem. Mrożona kawa na miejscu kosztowałą 3,5 ełracza, lody po 2 erło, a jakaś przekąska w postaci burgera z frytkami 6,5. Bardzo ok. Aha, no i leżaki. Zestaw składający się z wielkiego parasola z liści palmowych, stolika, dwóch leżaków plażowych i krzesła to koszt 10 euro. Aha, parking za free! Falasarna tak nas urzekła, że odpuściliśmy nawet Lagunę Balos, na rzecz kolejnego dnia na tej plaży.

 

 

Komentujemy

Komentarze