Podrzucam kolejny z wpisów poświęconych wakacjom na Krecie z dzieckiem. Poprzedni, opisujący przyciągającą jak magnes, ukrytą na dni głębokiego wąwozu plażę Seitan Limania, znajdziecie → tutaj. Tym razem zabieramy Was na południowo-zachodni kraniec wyspy. Do miejsca, w którym będziecie mogli poczuć się prawie jak na Karaibach. Lazurowa woda, rozległa laguna i różowy piasek. Plaża Elafonisi.

Dojazd do Elafonisi

Dojazd na plażę Elafonisi jest dobrze oznaczony. Jechaliśmy z Kissamos drogą, która prowadzi przez góry i w pewnym momencie biegnie wzdłuż wąwozu Topolia. To co prawda tylko 42 km ale przygotujcie się na ponad godzinę za kierownicą. Trochę po drodze serpentyn i zakrętów, zza których nigdy nie wiadomo czy coś nadjeżdża. Aha i uważajcie na kozy. Prędzej spodziewałbym się, że przez drogę przeleci jakiś oderwany kamień, a tu niespodzianka. Koza razy dwa. I to w takim miejscu, że żadne zwierzę o zdrowych zmysłach nie myślałoby nawet o przechodzeniu na drugą stronę. Wracając natomiast z Elfanosi warto nadłożyć kilka kilometrów trasy i wybrać drogę biegnącą wzdłuż wybrzeża. Magia. Na trasie powrotnej czeka na Was kolejna, urzekająca plaża. O niej jednak następnym razem.

 

 

Wielki brodzik

Docieramy na miejsce. Elafonisi – mówią o niej “raj”, “bajkowa plaża”, “najpiękniejsza plaża na Krecie”. Jeśli jeszcze nie kręcili tu scen do kolejnych części Piratów z Karaibów to prędzej czy później zaczną. Ciężko opisać emocje towarzyszące wejściu na plażę. Dla mnie to wielki brodzik, którego widok uwalnia w człowieku miliardy endorfin, a poziom zachwytu sprawia, że przez pierwszą godzinę chodzi się po plaży z przylepionym do twarzy uśmiechem. Z boku pewnie człowiek wygląda jak obłąkany. 

Elafonisi jest wyjątkowo przyjazna dzieciom. Na plaży znajduje się kilka barów serwujących lody, koktajle, napoje czy przegryzki. Dodatkowo, po obu stornach laguny, dostępnych jest sporo leżaków pod parasolami. Jeśli zatem uda Wam się dotrzeć na miejsce wcześniej, nie musicie się martwić o brak cienia dla malucha. No i ta woda! Krystaliczna i ciepła (przełom czerwca i lipca). A do tego w zachodniej części plaża wygląda jak jeden, wielki brodzi, o którym wcześniej wspomniałem. Woda sięga tam w większości miejsc do kolan. Po całej lagunie porozrzucanych jest też sporo mini wysepek z piasku, które otacza leniwie płynące przez płyciznę morze. To sprawia, że budowanie na zamków z piasku nabiera tam nowego znaczenia. Rzeki, fosy, jeziora, zapory. Zabawy co niemiara.

 

Komentujemy

Komentarze