Boxing Day na pierwszy rzut oka może przypominać promocję karpia w lidlu. Tłumy zbierają się pod sklepem na kilka godzin przed otwarciem. Im bliżej do godziny zero tym większe napięcie daje się odczuć wśród kolejkowiczów. Na dźwięk otwierających się drzwi następuje zryw spragnionych cenowych okazji konsumentów. Wszystko jednak odbywa się w zgodzie z przepisami bezpieczeństwa i z poszanowaniem bliźniego. Nie ma rozdzierających nocną ciszę krzyków rozpaczy czy jęków zawodu. Ludzie nie rozpychają się łokciami, kolanami czy parasolkami. Dla każdego starczy przecenionych dóbr. Tego dnia, zawsze kiedy miałem okazję, z przyjemnością ustawiałem się w kolejce. Dziś również.

5.00 Meldujemy się na parkingu pod sklepem. Z nocnej mgły powoli wyłaniają się postacie, sunące jak zombie w kierunku końca kolejki. Samej kolejki jeszcze nie widać. Rozpala to nasze nadzieje, że może tym razem udało nam się zakwalifikować do czołówki. Ostatecznie szału nie ma, ale nie możemy też narzekać. Jesteśmy jakieś 80 – 100 metrów od wejścia. Przechodzimy w tryb hibernacji i cierpliwie czekamy na oznaki życia nadchodzące od strony sklepu.

5.30 Małe poruszenie. Czyżby wpuszczali wcześnie? „Uspokój się” – karcę siebie w myślach „Dla każdego starczy przecenionych dóbr” – podbudowuję się w tej trudnej chwili. Sprawcą zamieszania jest personel sklepu. Uśmiechnięte panie przechodzą wzdłuż kolejki wręczając każdemu numerek. Wow! Jak swojsko, prawie jak u nas – gdzie człowiek nie pójdzie, tam numerek i do kolejki. To dobrze. Porządek przede wszystkim. Nie masz numerka – nie wchodzisz. I nie ma, że byłeś tu godzinę wcześniej tylko po coś tam do domu wróciłeś. Nie przejdzie też opcja, że „ja tylko do kolegi bo on mi tu kolejkę trzymał”. Kto późno przychodzi ten sam sobie szkodzi. Albo jakoś tak. A więc czekamy.

boxing day next

5.45 Personel powraca. Tym razem każdy otrzymuje wielką, czerwoną torbę. – To na akcesoria i drobiazgi – dodaje panie. Super, nie trzeba będzie tłuc się z jakimś koszem po sklepie i obijać się o innych (kolejne torby na ciuchy dostajemy przy wejściu). Napięcie staje się coraz bardziej wyczuwalne. Czy zapamiętałem wszystkie wskazówki udzielone przez M. na temat konrketnych rzeczy, których szukamy dla małej? A co jak nie znajdę, nie odczytam tajemniczych symboli na metkach, czy co gorsze – ktoś będzie szybszy? „Weź się w garść” – kontynuuje wewnętrzny dialog – „duży jesteś, ogarniesz”.

6.00 Jak z zegarkiem w ręku ludzie z czoła kolejki zostają wchłonięci do wnętrza sklepu. Tłum przesuwa się do przodu. Wszystko dzieje się jednak zaskakująco płynnie, a jednocześnie bez pośpiechu. Nikt nie próbuje forsować drzwie, nikt nie rozrywa szat przed wejściem, śladów krwi brak. Przed sklepem stoi za to niska, uśmiechnięta blondynka, które skrupulatnie kontroluje numerki i w prozumieniu z personelem wewnątrz, dba o to, żeby w sklepie nie było jednocześnie zbyt wielu kupujących. Szacun. Wokół jest trochę dzieci, również tych w wózkach. Nie ma strachu, że ktoś zostanie zdeptany. Mamy numereki 135 i 136. Kiedy docieramy do wejścia jesteśmy proszeni o jeszcze chwilkę cierpliwości. Luz. Niech człowieki się porozłażą i zrobi się więcej miejsca. Kilka minut nikogo nie zbawi.

6.07 Checked in! Przekroczyliśmy wrota eldorado! Szybka wymania spojrzeń i każdy rusza w innym kierunku. Taka strategia. Zakupy konsultować będziemy potem. Docieram do pierwszego wieszaka i miłe zaskoczenie – rozmiarówka pełna, przeceny widoczne, a co najważniejsze – ludze są uprzejmi. Słychać proszę, dziękuję, przepraszam. Pełna kultura. Całe szczęście. Poziom adrenaliny już mi spadł pora więc zabrać się za poszukiwanie konkretów z listy. Cel – wyprawka na wiosnę 2017.

boxing day next

6.30 Namierzam M. Widzę, że ma jedną siatkę z zakupami. Ja mam trzy. Albo coś jest ze mną nie tak, albo małżonka się jeszcze nie rozkręciła. Na szczęście okazało się, że byłem po prostu szybszy i udało mi się ogarnąć naszą checklistę nieco sprawniej. Kto by pomyślał, ze facet na zakupach jest bardziej zdecydowany? Znajdujemy sobie wolny kawałek stołu i przechodzimy do selekcji zdobyczy. Zdarzają się ludzie, którzy nie pieprzą się za bardzo z tym, by przeglądać wybrane rzeczy w miejscu nieinwazyjnym, tak by nie utrudniać zakupów innym. Wywalają wszystko co mają na środku sklepu i jak piranie wokół kawałka mięsa miotają się, które rzeczy wybrać, a które nie. Bywa.

boxing day next

boxing day next

20161226_064510

6.40 Udaje nam się spiąć wybrane ciuchy z budżetem, którym dysponujemy. Po drodze było kilka rozbieżności w poczuciu smaku i stylu, ale o tak wczesnej porze nikt z nas nie miał siły na przerzucanie się argumentami. Chyba jeszcze nigdy nie udało nam się wypracować tak szybko kompromisu. A w zasadzie to kilku kompromisów.

6.45 ustawiamy się do kasy. Tutaj również traffic manager dba o organizację ruchu. Nikt nie tłoczy się się w kolejce i nie wrzeszczy na sprzedawców by uwijali się szybciej. Powoli, ale rytmicznie do przodu. Czas na podliczenie. Nie mam problemów z tym żeby podzielić się informacjami o okazjach jakie można wyrwać podczas Boxing Day. Za wiosenną wyprawkę w NEXT zapłaciliśmy około 400 PLN. Być w UK i nie skorzystać z oferty przygotowanej w Boxing Day to grzech. Pamiętajcie.

P.S. To nie koniec przygód tego dnia. Mała obkupiona, czas pomyśleć o sobie. Miłego Robaczki!

Codziennie widzimy się na Facebooku. Wpadnij do nas i zostań na dłużej.

Komentujemy

Komentarze